Dziś jak wróciłem z pracy Ninka bawiła się w najlepsze na macie piankowiej. Po pewnym czasie nagle zaczęła delikatnie płakać. Jednak, jak moja Żona wzięła ją na ręce, to wcale jej to nie pomogło - płakała dalej. Wyglądało jakby wpadła w histerię. Jednak płacz był dziwny, trochę jakby niekontrolowany. Mimo, że przekładaliśmy ją z rąk do rąk, Nina cały czas krzyczała tak jakby jednostajnie. Wydawało się, że nie ma z nią kontaktu. Trwało to przynajmniej kilka czy kilkanaście minut. Zdążyliśmy nawet zadzwonić na pogotowie. Jednak po pewnym czasie przestała krzyczeć, zaczęła stękać, przymknęła oczy i jakby się uspokoiła.
Nie wiemy czy było to spowodowane zaburzeniem rytmu serca, czy była to tylko zwykła histeria..:(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz