Ze względu na nasze obawy związane ze stękaniem zgłosiliśmy się do szpitala przed terminem planowanym na 25 lutego 2016.
Największe zdziwienie wśród personelu wywołaliśmy chęcią znieczulenia rączki Ninki kremem Emla aby nie męczyć jej pobieraniem krwi. Personel przyjął nasz pomysł jako fanaberię i nie wiedział nawet, że to przecież CZD na swojej stronie internetowej zachęca do takiego podejścia:
"W miarę możliwości powinno się minimalizować ból odczuwany przez Dziecko
przy zabiegach i operacjach (np stosowanie kremu znieczulającego EMLA
przed iniekcjami, interaktywne psychozabawy w szpital, itp.)."
Niestety, okazało się, że pielęgniarki nie umiały pobrać krwi Nince z miejsca które wcześniej posmarowały kremem Emlą, i musiały pobrać jej z główki co wywołało u niej ogromny płacz. Jak widać codzienność ma się nijak do przepisów...
Jeżeli chodzi o sam szpital, to sale przeważnie są 2 osobowe. Jednak ze względu na zapełnienie zostaliśmy położeni jako trzeci na jednej z sal na oddziale kardiologii. Warunki są i tak nieporównywalnie lepsze z tymi jakie mieliśmy w SPDSK przy Litewskiej gdzie byliśmy z Alicją.
Gdy lekarka prowadząca zapytała się czy Ninka dostaje jakieś leki, to odparliśmy, że na podstawie znalezionych badań na myszach, podajemy Nince ekstrakt z zielonej herbaty - EGCg. Wiadomość ta jedynie rozbawiła lekarkę....
To co dla nas było stękaniem, lekarka określiła mianem "sapki" i nie dopatrywała się w tym objawów duszności.
To co dla nas było stękaniem, lekarka określiła mianem "sapki" i nie dopatrywała się w tym objawów duszności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz